Zimowa za oknem aura. Miało być tak pięknie, a wyszło jak zawsze. Zima. Smutek, samotność. Zadzwoniła wieczorem sąsiadka, by przyjść do niej na sąsiedzkie spotkanie przedwielkanocne przy winie
Wyszykowałam się. Nie poszłam. S. zepsuł wszystko. Jednym słowem. jednym gestem … jak Marek Dyjek śpiewa. Dalszy ciąg łatwy do przewidzenia. Zamykam się w skorupie wielkanocnego jaja. Nikt i tak nie będzie szukał. Jedynie Mama telefonicznie wyczuła, że coś jednak nie tak. Matki tak pewnie już mają. Zawsze wiedzą, choćby o tysiące kilometrów oddalone były.
Udanych świąt – mimo wszystko
„Zmiany przyjdą na pewno, ale nie wtedy, gdy się na nie czeka.” (Stefan Kisielewski)
